Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 23 grudnia 2014

Rozdział 15



Rozdział 15
Alexander’s POV
Gdy się obudziłem, chwilę leżałem nie otwierając oczu, nie spodziewając się co ujrzę za chwilę.
-Dobra nie lenię się- pomyślałem i podniosłem powieki widząc starego dziada nachylonego centralnie przed moją twarzą- Aaa- krzyknąłem przerażony nagle podskakując- kurwa Ekstazy co ty robisz?- zapytałem zaskoczony.
-Czekam, aż się obudzisz- uśmiechnął się.
-Ale po pierwsze, dlaczego w moim szpitalnym pokoju? A po drugie, do kurwy nędzy czego nad moją twarzą?
-Nie wiem tak jakoś- odpowiedział –tak w ogóle Sebastian chciał do ciebie wejść, więc go wpuściłem.
-Jeszcze raz co ? Pojebało cię ?- zapytałem zirytowany zaistniałą sytuacją.
-A co w tym złego?- odparł zaskoczony.
-Bo to przez niego tutaj leżę.
Sebastian’s POV
-Jak dobrze, że mogłem chwilę pobyć chwilę obok niego- pomyślałem widząc jak Alex kłóci się z Ekstazym- zapewne przeze mnie- zmartwiłem się- ahh… tęsknię za nim- westchnąłem- cóż muszę uszanować jego decyzję, może kiedyś to doceni.
Ekstazy’s POV
Kłóciłem jeszcze chwilę z nim starając się go uspokoić, lecz na próżno. Nagle jego oczy się zamknęły, a ciało bezwładnie opadło na szpitalne łóżko. Ekran obok niego wykazywał brak akcji serca. Przestraszyłem się i natychmiastowo zawołałem lekarza. Doktor prowadzący- Szymanowski szybko przybiegł i zaczął go reanimować.
-Boże- szepnąłem i złapałem się za głowę.
Sebastian’s POV
Jak pielęgniarki po kolei wbiegały do pokoju Alexandra zmartwiłem się, natomiast jak ujrzałem, że go reanimują- zamarłem, a łzy wypływały z moich oczu litrami. Chwilę później podeszła do mnie jego mama- Stephany i położyła dłoń na moim ramieniu.
-Co się stało?- zapytała zdziwiona.
-Nie wiem- odparłem roztrzęsiony.
-Zostań tutaj, a ja popytam się innych co z nim- powiedziała.
-Oh… dobrze- lekko uspokoiłem się.
Stephany’s POV
Obok łóżka mojego syna ujrzałam zdruzgotanego Ekstazego. Pomachałam do niego, a on od razu wyszedł do mnie na korytarz.
-Co tam się wydarzyło?- zapytałam wskazując na pokój szpitalny przede mną.
-Pokłóciłem się z nim, a jego serce nagle przestało pracować. Właśnie go reanimują.
-Nie martw się, to nie twoja wina, przecież wiadomą rzeczą było to, że w każdej chwili mógł przestać oddychać.
-Mogłem go uspokoić- obarczał się winą.
-Nie mogłeś tego przewidzieć.
Pocieszałam go jeszcze chwilę, gdy z pokoju Alexandra wyłoni ł się Doktor Szymanowski. Sebastian poderwał się i zaczął go wypytywać.
-Proszę Pana, co z nim ?- zapytał.
-Czy jesteś z rodziny?
-Emm… ni- nie dałam mu dokończyć.
-Tak to mój bratanek- wtrąciłam się i puściłam Sebastianowi oczko.
-Na pewno?- lekarz zapytał zdziwiony.
-Ahh… tak- skłamał.
-A więc… zaczął opowiadać-  odzyskaliśmy pracę jego serca, ale nie wiemy na jak długo oraz nie wiadomo czy wybudzi się ze śpiączki farmakologicznej-kontynuował- Jest w krytycznym stanie. Powinien odpoczywać, ale jeśli bardzo chcecie może wejść do Alexandra tylko jedna osoba.
-Idź- uśmiechnęłam się do niego.
-Ale Pani jest mu bliższa, Pani jest jego matką- stwierdził zdziwiony moim zachowaniem.
-Proszę nie mów do mnie na ,,Pani’’, mów mi Stephany lub Steph- jak wolisz. Nie to ty jesteś mu bliższy, mnie nie było przy nim w trudnych sytuacjach.
-Ale…- znów nie dałam mu dokończyć.
-No idź- klepnęłam Sebastiana w tyłek i uśmiechnęłam się.

Koniec
----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Czytasz=komentujesz

Co wy na świąteczne rozdziały ? Jeśli jesteście gotowi, proszę o komentarze ;p Już kilka nawet mam. Są 22 rozdziały. Nie mam weny.

A może macie pomysły na świąteczne rozdziały? 
Jak tak piszcie, a napewno je wdrąże do opowiadania i będę wdzięczna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podziel się swoją opinią XD