Rozdział 14
Alexander’s POV
Minął miesiąc od
dnia kiedy pokłóciłem się z Sebastianem. Nic się nie zmieniło- nadal leżę w
szpitalu po wstrząsie mózgu, zmiażdżonej nodze i połamanym żebrze, chociaż…
jakby pomyśleć przyjechała moja mama(to jest jedyną nowością). Sebastian
spędzał prawie każdą chwilę patrząc na mnie zza szyby, nawet nie chodził do
szkoły. Wiele razy próbował do mnie wejść, ale ja nie chciałem. Szczerze
mówiąc nudziłem się tutaj i brakowało mi
go, ale cóż… nadal pamiętam dokładnie ten dzień w barze, ale mój wypadek jest
mi odległy. Rozmyślałem jeszcze chwilę
do momentu, gdy do pokoju weszła moja mama.
-Cześć
Kochanie, jak się czujesz?- zapytała i ucałowała mnie w czoło.
-Już
lepiej. Dziękuję mamuś za troskę- uśmiechnąłem się lecz byłem cały odrętwiały.
-Nie
musisz mi dziękować, przecież jest to moim obowiązkiem- odpowiedziała ciepło.
-Ahh…
tak- odparłem.
-Może
wpuścimy Sebastiana?- spytała się.
-Nie-
oznajmiłem ostro.
-Dlaczego?
-Bo
tak… kurwa nie możesz tego zrozumieć.
-Uważaj
na słownictwo- podniosła głos jak nadopiekuńcza matka.
-A
chuj mnie obchodzi twoje zdanie. Mam 17 lat i będę robił oraz mówił co chcę.
-Nie,
bo nadal jesteś pod moją opieką !
-Pod
twoją opieka? Ty chyba żartujesz?!- zapytałem sarkastycznie- praktycznie cały
czas jesteś na delegacjach. Zawsze byłem
samotny i nadal jestem. Spędzam tyle czasu w domu, że moją matką mogłaby być
Juliet, a ojcem Ekstazy.
-Proszę
przestań- błagała, gdy potok łez spływał po jej twarzy.
-Taka
jest prawda… jakbyś spędzała ze mną więcej czasu to teraz bym nie leżał w
szpitalu !!- krzyknąłem- Nie chciałem tobie tego mówić, bo wiem, że byś się
martwiła, ale teraz to i tak wszystko jedno. Straciłem najbliższe mi osoby, a
dobre czasy już nie powrócą. A w tym momencie wyjdź i zostaw mnie samego, tak
jak to było zawsze- powiedziałem tym razem spokojnie.
-Dobrze.
Jakbyś czegoś chciał to wołaj lub dzwoń- szybko wtrąciła zasmucona, ale nadal
próbując być troskliwą matką.
-Na
razie nic od ciebie nie chcę i nie wiem czy kiedykolwiek będę chciał-
odpowiedziałem oschło.
Gdy
wyszła teraz ja zacząłem płakać i ujrzałem jak Seba pociesza ją.
-Dziękuję
Sebastian- szepnąłem i zasnąłem.
Koniec
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam doła. Brak komentarzy od kilku rozdziałów ... Co się z wami dzieje ? Była was trójka, a teraz nikt nie czyta, mam wielkiego smutasa. Może jeszcze kiedyś powrócicie :(
Czytasz=komentujesz
Ten jeden komentarz naprawdę wiele dla nas znaczy wystarczy krótkie ,,przeczytałam/łem'' i będziemy szczęśliwe.
Oraz polecam też przeczytanie od początku, ponieważ wprowdziłam małe zmiany. Mam nadzieję, że teraz będziecie zadowoleni. ,,NIBY'' akcja, dla nie których rozwija się dla szybko(spotkałam się z dwiema takimi osobami). Po odpowiednim przeanalizowaniu poprawiłam co nie co i mam nadzieję, że te 2 osoby teraz będą zadowolone, chociaż pozostałość tak nie uważa. No dobra zobaczymy później. DOBRANOC
Oraz polecam też przeczytanie od początku, ponieważ wprowdziłam małe zmiany. Mam nadzieję, że teraz będziecie zadowoleni. ,,NIBY'' akcja, dla nie których rozwija się dla szybko(spotkałam się z dwiema takimi osobami). Po odpowiednim przeanalizowaniu poprawiłam co nie co i mam nadzieję, że te 2 osoby teraz będą zadowolone, chociaż pozostałość tak nie uważa. No dobra zobaczymy później. DOBRANOC
Przeczytałam! xD
OdpowiedzUsuńOd początku do końca i czekam na następny rozdział!
PS. Nawet nie wiesz jak długo myślałam nad tak krótkim komentarzem. xD